10/09/2022

O czym milczy regulamin

 

– Nie możesz tego kontynuować, Severusie.

Zatroskane spojrzenie, jakim obdarzył go Albus Dumbledore, wywołało nieprzyjemne uczucie w żołądku Mistrza Eliksirów. Zwykle po takim wstępie następowała niekończąca się, głęboka przemowa na temat większego dobra i konieczności dbania o siebie i bliźnich – rzeczy, które Severusa nie obchodziły.

– O czym tym razem mówisz? – Nie krył irytacji. Te rozmowy zwykle były długie i nieprzyjemne, a on miał plany.

– Hermiona Granger jest uczennicą, Severusie. Utalentowaną czarownicą. Młodą kobietą pełną potencjału, którego nie można zmarnować, a ty stajesz jej na drodze.

Najchętniej przewróciłby oczami, ale nie zamierzał dawać Albusowi tej satysfakcji. Ukrywając dłonie pod biurkiem, zacisnął je w pięści. W myślach policzył do dziesięciu, patrząc swojemu przełożonemu prosto w oczy.

– Chodzi ci o ten szlaban? Zasłużyła sobie. I nie widzę powodów, dla których miałoby to stanąć na drodze jej świetlanej kariery – odparł chłodno. – Myślę, że jej to pomoże w ustalaniu priorytetów w przyszłości.

– Właśnie o te priorytety się martwię – westchnął ciężko Albus, a okulary połówki zsunęły mu się na czubek nosa. – To już drugi szlaban w tym miesiącu.

– Zasłużony.

– Severusie… Ja wiem, że przymykałem oko na twoje wybryki przez długie lata, ale… to przyjaciółka Harry’ego Pottera! Wiesz, co się stanie, gdy on się dowie?

Dźwięk, jaki wydał z siebie Severus, był czymś na pograniczu prychnięcia i śmiechu.

– To nie jest żadna tajemnica. Wie – tak samo jak połowa szkoły. I oczywiście się wściekał. Odebrałem Gryffindorowi punkty i się uspokoił. Po problemie.

Albus przez moment zbierał się w sobie. Składał i rozkładał dłonie. Bezradnie.

– Nie odwracaj kota ogonem! – poprosił tonem nieco spanikowanym. – Nie wolno ci… mieć niestosownych relacji z Hermioną Granger!

Severus westchnął z ulgą.

– O to ci chodziło! Już myślałem, że zaczynasz głupieć na starość. Granger jest pełnoletnia, w pełni świadoma konsekwencji swoich czynów i, co najważniejsze, dyskretna. A skoro nikt o tym nie wie, to nie ma też żadnych niestosownych relacji, nieprawdaż, Albusie?

Obaj cofnęli się w tym momencie myślami do podobnej rozmowy wiele lat wcześniej.

– Severusie – powiedział Albus – ja rozumiem, że jest ci ciężko, a panna Moore darzy cię sympatią, proszę jednak o dyskrecję. Upewnij się, czy ona tego na pewno chce. Nie zmuszaj jej do niczego. Dobrze, że jest już pełnoletnia… ale nikt nie może się dowiedzieć, bo obaj będziemy mieli kłopoty z radą nadzorczą. Bądź ostrożny. Jesteś nauczycielem eliksirów, ufam więc, że zadbasz o wasze bezpieczeństwo.

Severus nie próbował nawet zaprzeczyć.

– Skąd wiesz? – zapytał zdziwiony.

– Obrazy mi doniosły.

Po tamtej rozmowie pozbył się wszystkich obrazów ze swoich komnat i sali lekcyjnej. Nie wracali z Albusem więcej do tego tematu, choć przez te wszystkie lata wiele uczennic przewinęło się przez pokoje Severusa. Zawsze próbował je zniechęcić, ale nie mógł się poszczycić stuprocentową skutecznością. Wraz z upływem czasu stwierdzał, że nawet się specjalnie nie starał.

Nie bawił się już w wielogodzinne przekonywanie uczennic, że wdawanie się w romans z nauczycielem jest złym pomysłem. Najwięcej czasu zajmowało mu wyciągnięcie z nich, czego od niego chciały. A gdy to wyartykułowały, raczył je krótką acz treściwą mową o potencjalnych konsekwencjach. Jeśli oczekiwały w zamian lepszych ocen, od razu pozbawiał je złudzeń. Severus nie faworyzował nikogo poza uczniami własnego domu, ale to zdawało się należeć do jego charakteru i było elementem wewnętrznych rozgrywek między nauczycielami. Zazwyczaj to – jak i wyraźne zaznaczenie, że ta sytuacja nie jest przyszłościowa – wystarczało, by odstraszyć dziewczęta, które nie były nim na poważnie zainteresowane.

Przez lata udało mu się wysnuć teorię, dlaczego intrygował – wprawdzie nieliczne, ale wciąż – uczennice. Na początku swojej kariery nauczycielskiej miał niewiele ponad dwadzieścia lat, przez co w porównaniu do reszty nauczycieli, którzy byli w dość zaawansowanym wieku, mógł wydawać się atrakcyjny. Dziewczęta w tym wieku lubią też najwyraźniej typy mroczne i tajemnicze. Im więcej czasu mijało, tym szybciej odkrywał pewne tendencje – czytelniczki romansów widziały w nim bohatera tragicznego, którego ból duszy mogła uleczyć tylko prawdziwa miłość.

Severus nie był zainteresowany gmeraniem w swojej duszy. A tym bardziej nie zamierzał pozwalać na to komuś innemu. Korzystał jedynie z momentów, w których mógł skierować swoją uwagę na coś innego.

Wśród setek uczennic, które uczył, nie znalazła się ani jedna, którą zainteresowałby się sam z siebie. Brał, co mu dawano, i raczej nie wybrzydzał. Po kilkunastu latach sytuacja się jednak zmieniła.

– Nie ma mowy, Albusie – powiedział stanowczo. – Zawsze robię, czego chcesz, ale nie tym razem.

– Przysięgałeś mi posłuszeństwo, Severusie. – Głos dyrektora był łagodny, jakby kochający dziadek upominał ulubionego wnuka.

– Co ty oczywiście wyciągasz za każdym razem, gdy chcę żyć po swojemu. Nie tym razem. Będę robił z panną Granger, co nam obojgu się żywnie podoba, a ty nie będziesz się wtrącał. Poniosę konsekwencje nieposłuszeństwa. A teraz wybacz, mam szlaban do nadzorowania. – Podniósł się z fotela, by wyjść z gabinetu.

– Severusie, czy… ty zakochałeś się w pannie Granger?

Tak szczerego i głośnego śmiechu Albus nigdy u Mistrza Eliksirów nie słyszał.

– Merlinie, nie! Granger to nie Lily.

– Nawet po tym czasie? – zapytał Albus z troską.

Severus nie odpowiedział.

– Dobrze, ale… Harry nie może się dowiedzieć.

– Jednak robisz się stary, Albusie – stwierdził Severus – co czyni ciebie słabym ogniwem. O nas się nie martw.

Podejrzewał, że winien całej tej sytuacji był Zakon Feniksa, a może nawet jeszcze bardziej Voldemort. Po jego powrocie spędzał zdecydowanie za dużo czasu na Grimmauld Place. Spotkania z innymi członkami Zakonu ciągnęły się do późnych godzin nocnych, a Severus czasem zostawał chwilę dłużej, by napić się w spokoju herbaty. Do wyboru miał to lub powrót na Spinner’s End, gdzie czekał na niego Glizdogon. Musiał się uspokoić, nim wrócił do domu, żeby nie wzbudzać podejrzeń. I, o dziwo, właśnie na Grimmauld Place miał możliwość pobyć sam ze sobą. Molly zaganiała wszystkich do łóżek, a on zostawał sam w kuchni.

– O, przepraszam, profesorze Snape. Ja… chciałam tylko szklankę wody. Zaraz sobie pójdę.

Oczywiście, że zwróciła jego uwagę, nosząc tę skąpą mugolską piżamę. Był środek lata, więc krótkie spodenki i top na ramiączkach były poniekąd uzasadnione. Severus jednak nie widywał uczennic w takim wydaniu. Hermiona Granger bez szkolnych szat przestała w jego oczach być uczennicą, a przeistoczyła się w młodą kobietę, jedną z tych, które potajemnie gościł w swoich komnatach. Z daleka od szkolnych murów i bez mundurka stała się interesująca.

– Nie musi się pani spieszyć, panno Granger.

Nie spieszyła się. Zaparzyła dla niego kolejny kubek herbaty i, uzyskawszy jego zgodę, usiadła przy stole. Piła wodę powoli. Wyglądała na zamyśloną, ale nie rozmawiali, więc nie wiedział, co chodziło jej po głowie. Obejmowała szklankę obiema dłońmi, jakby się bała, że ta ucieknie. Severus obserwował dziewczynę pozornie neutralnym spojrzeniem. W końcu zniknął ostatni łyk wody i Granger wyszła z kuchni, życząc mu dobrej nocy.

Severus wrócił do domu, wspominając kołyszące się biodra dziewczyny i zesztywniałe od chłodu sutki, które nieudolnie próbowała zasłaniać ramionami.

Po spotkaniach Zakonu zawsze przychodziła do kuchni, by się czegoś napić. Za każdym razem zakładała szlafrok. Severus był rozczarowany. Siedzieli jednak razem i za każdym razem wymieniali coraz więcej słów, a gdy dyskusja się rozkręcała, szlafrok czasem zsuwał się z ramienia. Granger zdecydowanie nie próbowała go uwieść, ale Severus nie mógł przestać o niej myśleć. Któregoś wieczora, gdy oboje wstali od stołu w tym samym czasie i skierowali się do drzwi, a materiał znów obnażył jej ramię, Severus niemal automatycznie go poprawił. Dziewczyna oblała się rumieńcem.

– Przepraszam, panno Granger – powiedział, patrząc jej w oczy.

– Nie, nie… w porządku. Dobranoc, profesorze Snape.

Był pewien, że po tym incydencie zacznie go unikać. „Miałoby to pewne zalety”, pomyślał. „Przynajmniej Glizdogon nie będzie próbował zabijać mnie spojrzeniem.” Pettigrew był przekonany, że Severus chodził parę razy w tygodniu na dziwki i był wręcz zielony z zazdrości, bo żadna szanująca się prostytutka by na niego nawet nie spojrzała. Za pieniądze jednak nie dało się kupić wszystkiego. Szczurza aparycja Glizdogona obrzydzała nawet najbardziej sprzedajne i zdeterminowane kobiety.

Wbrew pozorom Granger była odważna. Wciąż się spotykali na herbatę. Szlafrok wciąż zsuwał się z ramienia – czasem z dwóch. Uroczo się rumieniła. Czasem jej stopa dotykała pod stołem jego nogi. Grzeczna kujonka lubiła igrać z ogniem. Severus nie rozumiał jej motywów – był pewien, że Granger i jej inteligencja są ponad tak niskimi instynktami. Okazało się jednak, że ona też była tylko człowiekiem ze słabościami, a Severus bezczelnie je wykorzystywał.

Za każdym razem wykonywał kolejny krok w jej kierunku. Miały i niezauważalny. Czasem nawet – pozornie – wymsknął mu się jakiś komplement, a dziewczyna promieniała. Gdy następnym razem poprawił jej zsunięty materiał szlafroka, próbowała go pocałować. Uniosła twarz w gotowości i wznosiła się na palcach, by być bliżej jego ust. Ujął jej twarz w swoje dłonie.

– Panno Granger… Hermiono – powiedział łagodnym tonem, jakiego od niego nigdy wcześniej nie słyszała. – Bardzo mi to pochlebia, ale oboje moglibyśmy wpaść w kłopoty. Niestety wciąż jesteś nieletnia.

– Rozumiem – odparła, opadając na pięty.

Miał nadzieję, że zrozumiała. Od wielu lat nikogo tak bardzo nie pragnął.

Lato się kończyło, a oni niedługo mieli wrócić do szkoły. Severusowi pozostawały jedynie fantazje na temat jego niespełna szesnastoletniej uczennicy.

Był pewien, że zapomniała. Że magia tych ukradzionych chwil na Grimmauld Place przeminęła bezpowrotnie. Minął ponad rok i pod koniec września pojawiła się w jego gabinecie.

– W czym mogę pani pomóc, panno Granger? – zapytał surowym tonem nauczyciela.

Uśmiechnęła się niepewnie.

– Skończyłam siedemnaście lat, profesorze. W świecie czarodziejów jestem już pełnoletnia. Jeśli więc jest pan wciąż zainteresowany, to ja… ja też jestem.

Mistrz szachownicy

 Kiedyś natrafiłam na artykuł o dziwnych teoriach z uniwersum HP. Oto jedna z nich. *** Wciąż pamiętał smak porażki. Ten strach, który ich...